Bieszczady – piękno przyrody dla naszych gości

BÓBR TUMAK NIEDŹWIEDŹ

Niedźwiedź,tumak, bóbr, kukułka,dzięcioł . W planie miałem tylko bliski i niedługi wypad z psami do żeremi bobrowej. Do bobrowiska miałem tylko około półtora kilometra z samochodu. Gdy podchodziłem do niego zobaczyłem bobra na brzegu. Żerował na trawie. Bez problemu dotarłem bliżej. Był odwrócony plecami i zajęty tym co robi. Do żeremi przyleciał też dzięcioł. Najpierw usłyszałem jego głos, a potem zobaczyłem na suchym drzewku. Bardzo blisko był. I gdy tak sobie siedziałem, a bóbr schował się pod wodę , pomyślałem żeby pójść dalej w dolinę i popatrzyć za żubrami. Przeszedłem dalej ponad trzy kilometry. Już na początku tej dalszej wędrówki czekał mnie bonus. Niedaleko bobrowiska zauważyłem przelatującą kukułkę. Usiadła na niedalekim krzaku. Zrobiłem jej zdjęcie. Kukułkę słyszę często w czasie chodzenia po Bieszczadach, ale wypatrzyć ją i podejść blisko tak aby móc zdjęcie zrobić, jest trudno. Kukułka nie kukała, swoim przelotem zdradziła swą obecność. To „trofeum” wprawiło mnie w dobry humor. Poszedłem dalej rozglądając się na około za żubrami. Marzyła mi się obserwacja ich mocarnych walk na rogi. Przepychanki takie, jakie widziałem przedwczoraj w stadzie byków. Szedłem wyżej położonymi łąkami, aby stamtąd mieć lepszy widok na ewentualne pojawienie się żubrów w okolicy. Po ponad kilometrze znowu spotkała mnie przyjemna niespodzianka. Na granicy lasu i łąki przemieszczał się tumak. Jedno zdjęcie się udało. Tumaki rzadziej do tej pory spotykałem niż niedźwiedzie lub wilki. To zwierzaki o głównie nocnej aktywności. Do tej pory widziałem je trzy razy. Spotkanie tumaka było więc ciekawsze niż wypatrzenie żubrów. Dalsza wędrówka, aż do zachodu słońca, odbyła się bez niespodzianek. Słońce zaszło ładnie za linię horyzontu. Był to sygnał dla mnie, aby wracać. Na początku odwrotu wspiąłem się szybko jeszcze na pobliskie , wywłaszczone wzgórze . Widoki stamtąd są ładne na zachodnia, dolną część doliny jak również na górzyste łąki od strony północnej. Gdy zasapany byłem na szczycie wzgórza dostrzegłem niedźwiedzia. Daleko było. Przemieszczał się dużą ,górską łąką myszkując od czasu do czasu za pożywieniem. Na otwartym terenie łąk niedźwiedzie nie lubią przebywać długo. Przemieszczają się przez nie szybko. Akurat wielkość łąki na której był niedźwiedź pozwoliła mi na dłuższą i bezpieczną ( daleko było) obserwację tego niedźwiedzia. Z tego „bliskiego i niedługiego” wypadu ostał się z nazwy tylko niedługi. Żubrów nie było. Wrażenia i przyjemności tak. W samochodzie znalazłem się przed dwudziestą drugą szczęśliwy z niespodzianek jakie sprawiła mi wczoraj ( 21.05.2021r.) bieszczadzka przyroda.